| Chciała być seksowna, trafiła do sekty |
|
|
Tato na plażę z dziećmi, a mama do gabinetu odnowy duchowej. Chciała zrobić coś dla siebie, a trafiła do sekty. Dominikańskie Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach ostrzega przed nowymi sposobami zdobywania wyznawców. Do tej pory sekty koncentrowały się na ludziach młodych. Badacze tej problematyki ostrzegają, że nastąpiła zmiana strategii. Pod pozorem szkoleń i dbania o siebie uzależniają dorosłych i rozbijają rodziny. Przypadek mamy, która chciała zrobić coś dla siebie i trafiła do sekty jest tego potwierdzeniem. Kobieta trafiła do Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w ostrej fazie uzależnienia. Zaczęło się od tego, że podczas urlopu skorzystała z oferty gabinetu odnowy w jednym z ośrodków wczasowych.- Dochodzi do psychomanipulacji na innych niż do tej pory poziomach. To już są wyspecjalizowane formy manipulacji, które wkraczają we wszystkie dziedziny życia. Nie ma sekciarskiej nachalności. Są propozycje i powolne uzależnianie. Skutki są tragiczne dla rodziny tego, kto wpadł w sektę. Następuje przewartościowanie i wspólnota staje się ważniejsza niż najbliżsi - mówi o. Tomasz Franc z Centrum. Krakowski ośrodek rocznie interweniuje w około 800 przypadkach. Ofiarom sekt oferuje psychoterapię, pomoc pedagoga, psychologa i duszpasterza. Jak mówi dominikanin, pracę takim ośrodkom jak krakowski utrudnia polskie prawo, w którym do tej pory nie ma definicji sekty i przestępstwa na poziomie psychomanipulacji. Polska nie ma także, wzorem np. Austrii czy Francji, agendy rządowej zajmującej się sektami. MSWiA musi rejestrować każdy związek wyznaniowy, który przedstawi listę 100 członków. - Trzeba zmienić prawo, bo zmieniła się rzeczywistość. Dzisiejsze ruchy sekciarskie są inne niż te z lat dziewięćdziesiątych. Wkomponowały się w polskie prawo i pod tym względem nie można ich unieszkodliwić. Skutki ich działania są jednak równie zastraszające - mówi pedagog Bogna Gałecka, która pomaga osobom uzależnionym od sekt. Dla przykładu opowiada historię studenta, który zwrócił się do niej o pomoc w sprawie uzależnionych od wspólnoty wyznaniowej rodziców. - Ci ludzie z dnia na dzień przestali pomagać finansowo swojemu dziecku na studiach, a wszystkie oszczędności szły na wspólnotę - mówi. Nowością jest także to, że sekty zaczynają werbować ludzi pod przykrywką ewangelizacji. Problem dotyczy nie tylko małych Kościołów i wyznań, ale też Kościoła katolickiego. - To bolesne, ale sekciarstwo pojawia się także w Kościele katolickim. Zawieszone zostaje racjonalne myślenie, a w to miejsce wchodzi emocjonalność i uzależnienie od wspólnoty oraz jej lidera - dodaje o. Tomasz. Pomocy można szukać w wyspecjalizowanych ośrodkach, takich jak krakowski przy ul. Dominikańska 3. Specjaliści dyżurują tam dwa razy w tygodniu (wtorek w godz. 16-19, środa w godz. 16-18). Można się z nimi skontaktować mailowo: Gazeta Wyborcza Kraków Fot. Wojciech Surdziel/AG |

Tato na plażę z dziećmi, a mama do gabinetu odnowy duchowej. Chciała zrobić coś dla siebie, a trafiła do sekty. Dominikańskie Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach ostrzega przed nowymi sposobami zdobywania wyznawców. Do tej pory sekty koncentrowały się na ludziach młodych. Badacze tej problematyki ostrzegają, że nastąpiła zmiana strategii. Pod pozorem szkoleń i dbania o siebie uzależniają dorosłych i rozbijają rodziny. Przypadek mamy, która chciała zrobić coś dla siebie i trafiła do sekty jest tego potwierdzeniem. Kobieta trafiła do Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w ostrej fazie uzależnienia. Zaczęło się od tego, że podczas urlopu skorzystała z oferty gabinetu odnowy w jednym z ośrodków wczasowych.