| Dała 2 zł jałmużny, spisała ją policja |
|
|
Emerytka z Lublina została spisana przez policje, gdy rzuciła dwa złote żebrzącej kobiecie. O mały włos nie wylądowała za to na komisariacie. - Każdy obywatel może podjąć interwencję w obronie słabszych. Policja nie może zabronić współczucia - przypomina Helsińska Fundacja Praw Człowieka.Pani Anna (imię zmienione) to energiczna emerytka, lekko po 70-ce. Wielu jej znajomych od czasu do czasu na spacerze da żebrakowi czy bezdomnemu drobną kwotę pieniędzy. - Tylko nie takim co chcą na wódkę. Tym nie daję nigdy. 50 groszy albo złotówkę dla naprawdę potrzebującego to niedużo - mówi. Jej przypadek trafił na antenę czwartkowego "Radia Lublin". W środę ok. godz. 14. pani Anna wyszła z banku w centrum Lublina. Przed wejściem żebrała Cyganka. 30-letnią kobietę w zniszczonym ubraniu i wyświechtanej chuście, można tam spotkać niemal każdego dnia. Zwykle oprócz puszki trzyma kartkę z napisem, że zbiera na utrzymanie trójki swoich dzieci. - Dużo czytam o losie Cyganów. Czasem ojciec potrafi zbić dziecko albo żonę, za to że nie przynieśli pieniędzy do domu - przypomina sobie pani Anna. - Gdy zobaczyłam tę kobietę, to mi się zwyczajnie żal zrobiło. Pomyślałam, że sama mogę znaleźć się w takiej sytuacji. To był odruch. Rzuciłam dwa złote - opowiada "Gazecie" pani Anna. Do kobiet podeszło dwóch policjantów. Cygankę wzięli pod rękę. - Jak to? Za co? - zapytałam. - A oni na to "Za żebractwo" i na komendzie to ona dostanie grzywnę. No to ja pytam, ile dokładnie? Pomyślałam, że jeśli 50 złotych, to nawet w jakiś sposób jej pomogę to spłacić, żeby biedna kobieta miała spokój. Tylko, że nawet nie zdążyłam tego powiedzieć. A policjanci na to: "Pani z nami". Ja też? "Za wspieranie żebractwa" - usłyszałam. Helsińską Fundację Praw Człowieka zapytaliśmy, czy tak może być potraktowany każdy, komu przytrafi się dać parę groszy nieznajomemu na ulicy. - To chyba jakiś dowcip? To znaczy, że komuś ta pani pomagała w żebraniu, czerpała z tego zyski? A może emerytka jest w mafii romskiej, wykorzystującej ludzi? Policja chyba chce nam zabronić współczucia, bo przecież w takiej sytuacji może znaleźć się każdy - komentuje Adam Bodnar, sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. A może nasza bohaterka przesadziła pytając panów policjantów o wysokość grzywny? - Obywatel ma prawo podjąć interwencję w obronie słabszych. Człowiek nie musi się zastanawiać, czy żebrak jest na przykład oszustem. Wystarczy, że ma intencję komuś pomóc- przypomina Bodnar. W kodeksie wykroczeń nie ma przepisu, w myśl którego karze się za jałmużnę. Co więcej prawo nie zabrania też samego żebrania, o ile ktoś kto to robi, nie oszukuje - naprawdę nie ma na życie, albo nie domaga się pieniędzy nachalnie. Jest za to paragraf mówiący o tym, że ukarany ma być ten, kto płaci lub daje pieniądze na grzywnę osobie nie będącej jego bliskim. W przypadku pani Anny nic takiego się nie stało. Lubelscy funkcjonariusze jednak bez zbędnych ceregieli chwycili emerytkę i żebraczkę pod ręce, by doprowadzić je na komisariat. - Tylko kajdanek mi nie założyli. Ludzie patrzyli na mnie jak na przestępcę. Zaczęłam pytać mundurowych, dlaczego mnie nawet nie wylegitymowali - relacjonuje kobieta. Poskutkowało. Policjanci ulegli prośbom i zatrzymali się na środku chodnika. Mundurowy spisał personalia starszej kobiety, cały czas przytrzymując ją za łokieć. Jego kolega z patrolu sprawdzał w tym czasie, czy siedemdziesięciolatka nie jest aby poszukiwana listem gończym. W rejestrach niczego nie znalazł. Dopiero po tym zdecydowali się puścić wolno panią Annę, a na pobliski komisariat zabrać tylko Cygankę (nie udało nam się ustalić co się z nią stało)… Karol Adamaszek Gazeta Wyborcza Lublin |

Emerytka z Lublina została spisana przez policje, gdy rzuciła dwa złote żebrzącej kobiecie. O mały włos nie wylądowała za to na komisariacie. - Każdy obywatel może podjąć interwencję w obronie słabszych. Policja nie może zabronić współczucia - przypomina Helsińska Fundacja Praw Człowieka.